W obronie „ciapatych”

Drukuj

Można się było niestety spodziewać, że wejście w życie ustawy o działaniach antyterrorystycznych, okaże się prędzej czy później powodem do wstydu. Bardzo wyraźne odróżnienie obywateli polskich od cudzoziemców, jakkolwiek pozornie niesprzeczne z europejskimi dyrektywami antydyskryminacyjnymi, okazało się niezgodne z Międzynarodowym Paktem Praw Obywatelskich i Politycznych, jednym z kluczowych dokumentów Narodów Zjednoczonych. Tak przynajmniej uznał Komitet Praw Człowieka ONZ, którego zadaniem jest ocena przestrzegania Paktu przez poszczególne państwa ratyfikujące dokument.

Komitet Praw Człowieka ONZ to nie jest jakiś sekretariat zarządzany przez stażystów, ulokowany przy schowku na szczotki, jakby to chętnie przedstawiał minister Waszczykowski, tylko zespół 18 ekspertów (o nieposzlakowanej opinii i poważnym dorobku w zakresie praw człowieka), delegowanych przez państwa. Przewodniczącym jest Argentyńczyk, a wiceprzewodniczącymi są Niemka, Japończyk i przedstawiciel Mauritiusa. Wszyscy są wybierani w głosowaniu tajnym przez państwa, które ratyfikowały Pakt.

W opublikowanym na początku listopada stanowisku, będącym efektem badania przestrzegania przez Polskę praw człowieka w okresie ostatnich pięciu lat, Komitet sporo miejsca poświęcił ustawie o działaniach antyterrorystycznych uchwalonej przez Sejm w czerwcu br. Przypomniał o niej co najmniej dwa razy, w punkcie 29 i  39. Zwrócił uwagę na to, że: „the application of the 14 days pre-trial detention without charges and the possibility of its extension under the new Counterterrorism Law of June 2016.” (zastosowanie 14-dniowego aresztu tymczasowego bez przedstawienia zarzutów z możliwością jego przedłużenia na podstawie ustawy antyterrorystycznej z czerwca 2016) oraz „the targeting of foreign nationals and application of different legal criteria to tchem” (nastawienie na cudzoziemców i stosowanie wobec nich innych kryteriów prawnych) budzą poważne wątpliwości co do zgodności z międzynarodowymi standardami praw człowieka.

Zarówno bowiem art. 9 jak i 10 ustawy nie obejmują cudzoziemców takimi samymi standardami prawnymi jak obywateli polskich. Jest to sprzeczne z artykułem 26 Paktu, który stanowi:

„Wszyscy są równi wobec prawa i są uprawnieni bez żadnej dyskryminacji do jednakowej ochrony prawnej. Jakakolwiek dyskryminacja w tym zakresie powinna być ustawowo zakazana oraz powinna być zagwarantowana przez ustawę równa dla wszystkich i skuteczna ochrona przed dyskryminacją z takich względów, jak: rasa, kolor skóry, płeć, język, religia, poglądy polityczne lub inne, pochodzenie narodowe lub społeczne, sytuacja majątkowa, urodzenie lub jakiekolwiek inne okoliczności.”

Zestawiając treść tego artykułu z jednym z poprzednich – art. 17, tym bardziej można mieć wątpliwości czy ustawa antyterrorystyczna nie łamie praw międzynarodowych wprost:

  1. „Nikt nie może być narażony na samowolną lub bezprawną ingerencję w jego życie prywatne, rodzinne, dom czy korespondencję ani też na bezprawne zamachy na jego cześć i dobre imię.

  2. Każdy ma prawo do ochrony prawnej przed tego rodzaju ingerencjami i zamachami.”

Tymczasem przepisy ustawy antyterrorystycznej przewidują, że cudzoziemcy mogą być poddani trzymiesięcznej inwigilacji bez zgody sądu („kontrola operacyjna” obywateli polskich na takich warunkach jest niedopuszczalna), a także można pobierać od nich odciski palców, dane biometryczne (zrobić zdjęcie) czy próbki DNA tylko dlatego, że funkcjonariusz ma wątpliwości co do ich tożsamości, albo podejrzewa że nielegalnie przekroczyli granicę.

Wątpliwości Komitetu wzbudza także przepis wywodzący się z artykułu 26 ustawy, w którym przewidziana jest możliwość zastosowania 14-dniowego aresztu na podstawie zarzutów opartych o informacje zebrane w trakcie czynności operacyjno-rozpoznawczych, które z natury są tajne i oparte na ich podstawie uzasadnienie może być nieujawnione podejrzanemu. Takie rozwiązanie jest wyraźnie sprzeczne z artykułem 9 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych:

Osobę aresztowaną należy poinformować w chwili aresztowania o przyczynach aresztowania i w krótkim czasie powiadomić o wysuwanych przeciwko niej zarzutach.

i art. 14 tego Paktu:

Każda osoba oskarżona o popełnienie przestępstwa ma prawo, na zasadach pełnej równości, co najmniej do następujących gwarancji:

(a) otrzymania niezwłocznie szczegółowej informacji w języku dla niej zrozumiałym o rodzaju i przyczynie oskarżenia;

(b) dysponowania odpowiednim czasem i możliwościami w celu przygotowania obrony i porozumienia się z obrońcą przez siebie wybranym;

(c) rozprawy bez nieuzasadnionej zwłoki;

Zastanawiając się nad takim konfliktem norm nie sposób nie obawiać się tego, że Polska zacznie spadać w rankingach państw przestrzegających praw człowieka. To nie tylko wstyd, ale i w dłuższym okresie konsekwencje polityczne i gospodarcze.

Tymczasem można mieć wątpliwości przed czym naprawdę chronić ma nas ustawa antyterrorystyczna. Przed terroryzmem, o którym wiadomo że zagrożenie w Polsce jest znikome? Dużo więcej ofiar przynosi w Polsce terror kryminalny i przestępczość zorganizowana. Ale przenikania się tych sfer kryminalnej działalności autorzy ustawy nie wzięli pod uwagę. Jednocześnie kilka „nowych” rzekomo rozwiązań od wielu lat funkcjonuje w polskim systemie prawnym (tylko bez wskazania, że mogą być stosowane szczególnie wobec cudzoziemców). Kodeks postępowania karnego przewiduje, że od podejrzanego można pobrać odciski, zrobić mu zdjęcie i pobrać próbki do identyfikacji kodu DNA (tylko fakt podejrzeń nie powinien wynikać z koloru skóry, a poważniejszych przesłanek). Trudno sobie także wyobrazić sędziego, który odmówi wydania postanowienia o objęciu kogokolwiek (nie tylko cudzoziemca) kontrolą i inwigilacją jeżeli zostaną mu przedstawione wiarygodne podejrzenia o powiązaniach terrorystycznych.

Prawdopodobnie głównym celem polityków decydujących o wprowadzeniu ustawy była chęć odpowiedzi na społeczne zapotrzebowanie. Dzięki hałasowi podnoszonemu przez media, i przerysowanemu w nich zagrożeniu terroryzmem islamskim, wyborcy zaczęli się bać „ciapatych”. To skąd inąd pogardliwe określenie powinno zostać symbolem kołtuństwa. Kolor skóry, obcy język, nietypowe zachowanie zaczęło budzić lęk i agresję. Widać to także w policyjnych statystykach sygnalizujących wzrost liczby aktów przemocy wobec cudzoziemców (o tym zresztą także jest mowa w stanowisku Komitetu).

Niestety partia rządząca nie uznała za celowe przeciwstawiać się ksenofobii, uczciwie i rzetelnie informować o tym jak realne jest zagrożenie terroryzmem. Co gorzej uruchomiła procesy społeczne których konsekwencji będziemy się bać i wstydzić w przyszłości dużo bardziej niż tylko nieprzemyślanej ustawy.

Czytaj również