Pranie mózgów w internecie

Drukuj

Na portalach i w serwisach informacyjnych związanych z radykalnym islamem wyróżnić można trzy grupy tematyczne. Po pierwsze regularne informowanie o sukcesach Państwa Islamskiego zarówno na obszarach konfliktu zbrojnego w Syrii, Iraku, Libii i Nigerii jak i w dowolnym miejscu na świecie, jeżeli może być to chociaż trochę prawdopodobne. Po drugie, informacje w jaki sposób można zorganizować zamach na niewiernych. Po trzecie wezwania najbardziej znanych przywódców politycznych i religijnych o to aby przyłączać się do walki, poparte wieloma przykładami. Apele te coraz częściej zaadresowane są do mieszkańców Europy i Ameryki Północnej i od kilku lat przynoszą krwawe rezultaty.

Co łączy Walida Salihi, który w styczniu 2016 zaatakował z nożem rzeźnickim komisariat policji w Paryżu, z Omarem Mateen – zabójcą 49 osób w gejowskim klubie w Orlando (12 czerwca 2016)? Co mają wspólnego ci dwaj mężczyźni z Mohammedem Merahem, który kilkukrotnie (pomiędzy 11 a 22 marca 2012 roku) strzelał w Tuluzie i Montauban najpierw do francuskich żołnierzy (trzech zabił), a następnie do uczniów i nauczycieli żydowskiej szkoły, pozbawiając życia trzech uczniów i nauczyciela.

Czy są oni wszyscy jakoś powiązani z braćmi Tamerlanem i Dżocharem Carnajew, którzy 15 kwietnia 2013 podkłożyli ładunek wybuchowy na trasie maratonu w Bostonie aby zabić 3 osoby i ranić 254, a także z Omarem Abdelem Hamidem El-Hussein, który w lutym 2015 roku, w Kopenhadze ostrzelał z karabinu kawiarnię w której odbywała się konferencja z udziałem autora karykatur Mahometa, a następnie synagogę zabijając w sumie dwie osoby i raniąc sześciu policjantów. Czy także Larossi Abdalla, zabijając 13 czerwca 2016 francuskiego policjanta i jego partnerkę na oczach 3 letniego dziecka, jednocześnie dokumentując swoją zbrodnię na Twitterze, miał z nimi coś wspólnego?

Wszyscy oni byli podejrzewani o to, że mogą być członkami bojówek terrorystycznych tworzonych przez Państwo Islamskie w Europie i USA. Szukano ich powiązań ze strukturami dżihadystycznymi w Syrii, Iraku i Libii. Nie udało się takich kontaktów ustalić. W niektórych przypadkach odkryto przeszłość czysto kryminalną i skłonności do alkoholu i narkotyków. Ale danych potwierdzających ich przynależność do siatek Daesh znaleźć się nie udało. Dlaczego w takim razie zdecydowali się na samobójcze ataki?

Amaq arabski

Komunikat powiązanej z Państwem Islamskim agencji Amaq informujący o tym, że ISIS przypisuje sobie zabójstwo policjanta w podparyskim Magnanville. (Źródło: Twitter/Raven*H⚓️U*Wolf;)

Ustalenia mediów i przecieki ze służb państwowych potwierdzają, że wszyscy sprawcy od pewnego momentu, po przejściu na islam, regularnie śledzili kanały informacyjne radykalnych organizacji muzułmańskich. Niektórzy z nich nawet kręcili filmy, w których dzielili się swoimi przemyśleniami i wysyłali je do redakcji terrorystycznych serwisów. Inni (np. bracia Carnajewowie) wyszukiwali filmy na YouTubie i dyskutowali na Twitterze. Dla służb specjalnych nie byli anonimowi. Ale też nie ustalono aby ich poglądy mogły doprowadzić do tak drastycznych zdarzeń. Dlatego nie zostali odpowiednio wcześniej zatrzymani, a jeżeli zdarzało się to w przeszłości, to byli zwalniani najpóźniej po kilku miesiącach.

zdjecia Aballi na Amaq

Amaq News Agency rozpowszechniała zdjęcia i film Larossi Abdalla nakręcony w mieszkaniu zabitego policjanta. (Źródło: Twitter/Terrormonitor.org)

Wszystko wskazuje więc, że to nie instrukcje od kurierów Al.-Kaidy, ISIS czy Al.-Nusra były czynnikiem determinującym ich patologiczne zachowanie. To toksyczne przekazy niszowych, radykalnych, skrajnie nasyconych przemocą islamskich serwisów informacyjnych wysłały ich na śmierć. Co ważne te radykalne treści nie zawsze pochodzą z Bliskiego Wschodu czy Afryki Północnej. Niektóre powstają w Europie, a w dyskusji wokół nich uczestniczą dziesiątki zainteresowanych. Ich cechy charakterystyczne: to podkreślanie – z typową dla arabskich społeczności przesadą – sukcesów na obszarach konfliktów, nawet jeżeli sytuacja organizacji z którymi sympatyzują jest trudna, a sukcesy dotyczą rozbicia pojedynczej ciężarówki z zaopatrzeniem, a także wezwania do dżihadu – niekoniecznie w rejonie konfliktu zbrojnego na terenie postulowanego kalifatu. Także w miejscu zamieszkania, na jakąkolwiek instytucję zachodniej cywilizacji, czy obcej religijnie organizacji.

Amaq rosyjski

Rosyjskojęzyczny serwis agencji Amaq informuje o zabiciu hinduistycznego mnicha w Bangladeszu. (Źródło: Twitter/Alexandr RNR;)

Charakterystyczne dla tych wezwań ukazujących się coraz częściej od kilku lat, jest to że można je skrócić do krótkiego przekazu: jeżeli nie możesz dołączyć do dżihadu czy walki o kalifat, tam gdzie ona się toczy, to zaatakuj policjanta czy jakąś instytucję niewiernych w swojej okolicy. Zwykle jest to ilustrowane przykładem takiego właśnie zamachu. Jedno z najnowszych takich wezwań pochodzi od przywódcy Państwa Islamskiego Abu Bakr al-Baghdadiego (prawdopodobnie zginął na skutek akcji amerykańskiego lotnictwa 12 czerwca 2016, chociaż agencja Amaq temu zaprzecza, a źródła NATO nie potwierdzają, niemniej jednak to wiadomość o śmierci Baghdadiego miała pchnąć Larossi Abdalla do ataku na policjanta). Na początku czerwca, w związku z początkiem Ramadanu ogłosił on kolejny apel do muzułmanów mieszkających w krajach wrogich kalifatowi aby zaatakowali niewiernych w ich miejscu pobytu. Apele takie są ilustrowane przykładami samobójczych ataków, które szahidzi powinni brać za wzór.

Amaq o zamachach samobójczych

Podsumowanie zamachów samobójczych dokonanych w pierwszych miesiącach 2016 r. w rejonie Syrii i Iraku opracowane przez Amaq Agency;

Wszystko wskazuje na to, że pranie mózgów przez sprzyjające organizacjom terrorystycznym serwisy informacyjne przynosi efekty. Według danych Departamenty Stanu USA liczba zamachów samobójczych w ostatnich latach wyraźnie rośnie. W 2015 roku było ich statystycznie 61 miesięcznie. Ale już w pierwszych miesiącach 2016 jest ich średnio ok. 100 licząc tylko zdarzenia w państwach zaangażowanych bezpośrednio w konflikt na Bliskim Wschodzie. (Więcej danych: http://www.longwarjournal.org/archives/2016/06/the-islamic-states-prolific-martyrdom-machine.php)

Co wydaje się bardzo ważne, treści które mają zachęcić muzułmańskich imigrantów czy konwertytów do tego największego poświęcenia są przygotowywane i redagowane nie tylko przez autorów z Syrii, Iraku czy Libii. W ostatnich latach służby policyjne zatrzymały przynajmniej trzech mieszkańców Europy, którzy nakłaniali współwyznawców do drastycznych akcji. W lipcu 2013 roku zatrzymana została jedna z najbardziej znanych „werbowniczek” dżihadystycznych w Europie, Holenderka somalijskiego pochodzenia Oum Usama. Jej aresztowanie wywołało prawdziwą burzę w interncie, z wezwaniami do pomszczenia „siostry” przez ochotników.

Bardziej nawet niż Oum Usama znana się stała Aqsa Mahmood, Brytyjka która w 2013 roku przedostała się na terytorium Syrii i od tego czasu redaguje materiały propagandowe dla europejskich muzułmanów. Jednym z największych jej sukcesów było nakłonienie w lutym 2015 roku, trzech londyńskich uczennic, aby porzuciły domy i przez Turcję przybyły do Syrii wspierać swoimi ciałami islamskich bojowników. Kolejnym specjalistą od rekrutacji był Francuz Romain Letellier (używający nicka Abou Siyad). Tłumaczył on na francuski teksty jemeńskiego serwisu Al.-Kaidy z wezwaniami do zamachów samobójczych i gloryfikujące ich sprawców (np. braci Carnajewów). Ten konwertyta skazany został w marcu 2014 roku na trzy lata więzienia.

Islamistyczne portale i serwisy informacyjne są blokowane z różnym skutkiem przez wiele państw. Tylko w czasie zbierania informacji do tego tekstu, czyli w ciągu kilku dni „zniknął” jeden z kanałów dystrybucji, najczęściej ostatnio cytowanej agencji Amaq, na Twitterze. Niemniej jednak dotarcie do ich treści po arabsku, angielsku, rosyjsku, niemiecku czy francusku nie przedstawia większych trudności. Wydaje się, że niektóre służby reagują selektywnie lub z opóźnieniem aby samych siebie nie odcinać od źródeł informacji. Na szczęście, osób które w liczącej 500 mln mieszkańców Europie, czy 300 mln Stanach Zjednoczonych, gotowe są poświęcić życie w zamachu samobójczym dla swoich fanatycznych fantazji nie jest wiele. Centra antyterrorystyczne uczą się je wyszukiwać w internecie, na nielegalnym rynku broni i materiałów wybuchowych, czy przy próbach nawiązania kontaktu lub zdania relacji z identyfikowalną organizacją.

Niedawno – w maju 2016 – zakończył się proces Mufida Elfgeeha, Amerykanina jemeńskiego pochodzenia, który w Rochester pod wpływem dżihadystycznej propagandy namawiał trzech znajomych do  wyjazdu do Syrii i zaczął gromadzić broń i materiały wybuchowe. FBI namierzyła go w 2013 roku w internecie i rozpoczęła trwające 18 miesięcy śledztwo. W jego efekcie agenci zaproponowali Mufidowi kupno broni. Elfgeeh był zainteresowany kupnem dwóch pistoletów z tłumikami. Dzięki temu udało się zebrać dowody na jego działalność i aresztować go. Już w 2016 roku został skazany na 22 lata więzienia. (Krótki opis tej ciekawej, charakterystycznej dla FBI operacji: https://www.fbi.gov/news/stories/2016/may/countering-terrorism-inside-the-mufid-elfgeeh-investigation/countering-terrorism-inside-the-mufid-elfgeeh-investigation). Niestety w podobny sposób nie udało się zapobiec planom Omara Mateena.

Możliwości identyfikacji specyficznej aktywności w internecie rosną. Służby państwowe uczą się algorytmów identyfikowania potencjalnych samotnych samobójców. Ale innego rodzaju problemem jest to, że indukowany fanatyzm przenosi się na inne grupy radykałów, gotowych do stosowania przemocy z ksenofobicznych, rasistowskich czy anarchistycznych pobudek. Także bardziej „finezyjne” formy wykorzystywania internetu do kolportażu agresywnych, fałszywych i propagujących nienawiść treści z wykorzystaniem tzw. „trolli” stosuje administracja rosyjska. W Polsce, dzięki otwartości internetu zbudowany został cały system elektronicznych mediów propagujących wiedzę ekonomiczną, historyczną i społeczną niewiele, albo zgoła nic nie mającą wspólnego z realną rzeczywistością. I chociaż z terroryzmem jeszcze (i oby nigdy) nie ma ona wiele wspólnego, to liczba aktów przemocy spowodowanych strachem przed odmiennością bardzo wyraźnie w RP rośnie.

Czytaj również