Niemiecki kontrwywiad o terroryzmie

Drukuj

Ksenofobia i ultraprawicowe, nacjonalistyczne przekonania są najczęstszym powodem stosowania przemocy w życiu publicznym na terenie RFN. Liczba dokonanych przez ich wyznawców przestępstw i wykroczeń jest najwyższa w historii powojennych Niemiec i zbliżyła się do 22 tysięcy. Na drugim miejscu w tym ponurym rankingu mieszczą się poglądy skrajnie lewicowe. Dopiero za nimi, przyczyną ataków z użyciem siły i niebezpiecznych narzędzi, w tym broni i materiałów wybuchowych lub zapalających, jest wyznawana religia - najczęściej islam w radykalnym wydaniu. Na 19 prób zabójstw z powodów światopoglądowych trzy pochodziły z rąk imigrantów.
Takie wnioski płyną z ogłoszonego w ostatnim tygodniu czerwca raportu Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji – czyli niemieckiego kontrwywiadu i służby odpowiedzialnej za długofalowe działania antyterrorystyczne.

Raport Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji ogłaszany jest corocznie pod logo Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, ale nikt nie ma wątpliwości, że jego autorami są analitycy Bundesamt fűr Verfassungsschutz czyli głównej służby specjalnej odpowiedzialnej za bezpieczeństwo wewnętrzne. Wnioski wypływające z zestawień danych za 2015 rok są dla Niemiec zdecydowanie pesymistyczne (pełen raport: https://www.verfassungsschutz.de/de/oeffentlichkeitsarbeit/publikationen/verfassungsschutzberichte/vsbericht-2015 ). Liczba wykroczeń wywołanych motywami politycznymi wzrosła z 32 700 w 2014 r. do 38 981. Większość z nich dotyczyła poglądów wyrażanych werbalnie, na piśmie lub w internecie.

W jeszcze większym stopniu wzrosła liczba najpoważniejszych przestępstw z powodów światopoglądowych. W roku 2014 było ich 3368, a w 2015 już 4402. Taki wzrost przestępczości z powodów politycznych jest wynikiem przede wszystkim gwałtownego wzrostu postaw ekstremalnych środowisk prawicowych (right-wing extremism – o 42% więcej w stosunku do roku 2014) i wyraźnemu wzrostowi zdarzeń wywołanych przez ekstremistów lewicowych (left-wing extremism – więcej o ponad 20%).

UOK raport

W najbardziej drastycznych statystykach, przestępstw z użyciem przemocy liczby te wyglądają podobnie dla prawicowych i lewicowych ekstremistów: 1408 w 2015 roku i 990 w 2014 „po prawej stronie”, z powodu tych przestępstw zginęło w 2015 roku 8 osób, a w 2014 jedna. Ataki te były nakierowane przede wszystkim na cudzoziemców (918) i lewicowych przeciwników (252).
W tej samej kategorii „po lewej stronie” odnotowano 1608 aktów przemocy w 2015 roku, a w 2014 – 995. Ich ofiarami było m.in. 8 osób które próbowano zamordować w 2015 roku (w 2014 – 7). Celem napaści były przede wszystkim policja i inne służby porządkowe (1032) oraz neofaszyści i nacjonaliści (833).

Na tym tle zagrożenie ze strony imigrantów nie wygląda dramatycznie. Tym bardziej, że liczby aktów przemocy z powodów światopoglądowych, z udziałem cudzoziemców, spadają. W 2015 roku było 235 napaści (w 2014 – 259), a ich efektem były m.in. trzy próby zabójstwa w 2015 r., a w 2014 sześć. Łączna liczba wszystkich „przestępstw motywowanych politycznie” popełnionych przez cudzoziemców (nie tylko tych z użyciem przemocy) spadła w 2015 o 24,3% w stosunku do roku poprzedniego.

Ten rodzaj terroryzmu jest jednak relatywnie bardziej krwawy niż „rodzimy”. Prób pozbawienia życia jest nieproporcjonalnie więcej w przypadku zamachów z ich strony (w 2015 roku było ich 3 na łączną liczbę 19 napadniętych z zamiarem zabójstwa).

Fatalnie wyglądają oceny dotyczące liczebności organizacji gotowych stosować przemoc. „Po prawej stronie” łączna liczba członków ekstremalnych ugrupowań (w tym neonazistów i członków partii nacjonalistycznych) w 2015 roku wynosiła ok. 11 800 i wzrosła w stosunku do 2014 o ok. 1300 osób.
Te same szacunki dotyczące lewicowych ekstremistów popierających stosowanie siły (w tym marksistów-leninistów, anarchistów i różnego rodzaju separatystów) krążą wokół liczby 7700 (wzrost o ok. 100).
W przypadku organizacji islamistycznych liczby te (ale bez rozróżnienia czy ich członkowie gotowi są stosować przemoc czy nie) wynoszą łącznie 14120 osób (12890 w 2014 roku). Przy czym ponad połowę tej liczby stanowią Salafici, którzy co prawda należą do najmniej tolerancyjnego odłamu islamu, niemniej jednak to nie oznacza, że wszyscy gotowi są do używania siły dla realizacji religijnych zamiarów. Warto zauważyć, że przy nazwach takich organizacji jak: Al.-Kaida, Jabhat al.-Nusra czy Państwo Islamskie używane jest określenie: „brak konkretnych danych”, co oznaczać może, że siatek tych organizacji w ogóle nie rozpoznano na ternie Niemiec. Znane z komunikatów prasowych przypadki zatrzymań islamskich fanatyków inspirowanych z Bliskiego Wschodu czy Afryki Północnej dotyczyły pojedynczych osób. I to w sytuacji gdy kontrolą służb niemieckich objętych było w 2015 roku ponad 780 osób podróżujących do Iraku i Syrii w celu prawdopodobnego dołączenia do walczących po stronie Kalifatu.

Zastanawiać może, że w niemieckim raporcie za 2015 rok (zresztą w poprzednich również) bardzo rzadko pada słowo terroryzm. Podstawowym określeniem jest „przestępczość motywowana politycznie”. Chyba tak jest uczciwiej. Często bardzo trudno określić granicę pomiędzy zamachem terrorystycznym, a czynem chuligańskim, szczególnie w sytuacji gdy zarówno w jednym jak i drugim zdarzają się ofiary śmiertelne i wykorzystywane są różne rodzaje broni czy materiałów wybuchowych lub zapalających. Daje to przy tym pełniejszy obraz stosowania przemocy przez radykalne organizacje w Republice Federalnej Niemiec. Według danych Europolu w 2014 roku (statystyki za 2015 jeszcze nie zostały opublikowane) w RFN miał miejsca ani jeden zamach terrorystyczny. Tymczasem niemieckie służby odnotowały w tym czasie 2244 polityczne przestępstwa z użyciem przemocy, w tym 14 przypadków usiłowania zabójstwa.

Czytaj również
  • victor creed

    Uff. Dużo ciekawych informacji.